11 marca 2026 · Jędrzej
Nazwa Trzy Wiatry
Krótka historia naszej nazwy.
Nazwa Trzy Wiatry pojawiła się u nas niemal sama. Nie szukaliśmy jej na siłę — po prostu pewnego dnia było jasne, że tak właśnie trzeba nazwać to, co robimy w domu i przy kole.
Pracownia mieści się w naszym domu. Domie, w którym niemal zawsze wieje z trzech stron. Czasem delikatnie, czasem tak, że drzwi same się uchylają. I właśnie stąd — z tego wiatru, który jest stałym gościem — wzięła się nazwa.
Trzy wiatry. Trzy osoby przy stole. Trzy kierunki, z których przychodzi powietrze. Proste, prawdziwe i nasze.
Dlatego kiedy ktoś pyta, skąd ta nazwa, odpowiadamy uczciwie: stąd, że tak wieje.

Z logo było… trochę inaczej, chociaż w sumie też bardzo „po naszemu”. Czyli powoli, bez pośpiechu i z dużą ilością prób po drodze. Najpierw pojawiało się tylko na kartkach – luźne szkice, jakieś zawijasy, próby uchwycenia tego, jak właściwie wygląda wiatr. No bo jak narysować coś, czego nie widać?
Pamiętam te wieczory, kiedy siedzieliśmy razem – całą rodziną – i rozmawialiśmy o tym, czy wiatr powinien być bardziej miękki, czy może bardziej dynamiczny. Czy linie mają być spokojne, czy raczej „poszarpane”. Trochę filozofii, trochę śmiechu, dużo rysowania. I zero presji.
Przez długi czas nasze „logo” żyło głównie na ceramice – rysowane igłą, trochę za każdym razem inaczej. Każdy egzemplarz był trochę inny, trochę niedoskonały, ale bardzo nasz.

Z czasem znak urosł razem z nami. Przestał być tylko rysunkiem na dnie naczynia — zaczął żyć też na stronie, na kartkach i w rozmowach z ludźmi, którzy wpadają do pracowni.
Żeby spiąć to w spójną identyfikację, współpracowaliśmy też ze studiem Dwa Wiatry. Szarości, brązy, ceglane odcienie — kolory, które znamy z gliny, drewna i pieca.
Dziś Trzy Wiatry to nadal ten sam dom i ten sam wiatr. Tylko że znak jest już pewniejszy — a my wiemy, że warto było rysować go długo, powoli i we troje.
